6°C słabe opady deszczu

Beaty podróże....

Beata Józwik - fotografka zatrzymująca w kadrze uroki Polski...

Wracając z Nieszawy do Płocka wzdłuż prawego brzegu szerokiej tutaj i malowniczej jak wszędzie Wisły, przejeżdża się przez malutką miejscowość Bobrowniki, gdzie od razu przy wjeździe rzucają się w oczy dumne ruiny zamku. Pięknie położona na wysokim brzegu warownia wzniesiona prawdopodobnie przez piastowskiego księcia dobrzyńskiego Władysława Garbatego ok. połowy XIV w. była siedzibą książęcą, starostów książęcych, wójtów krzyżackich i starostów królewskich. Przez wiele lat zamek przechodził w ręce polskie lub krzyżackie, z racji swojego przygranicznego położenia i ciągłych wojen. W czasie wojny 1655–1660 zamek wraz z archiwum grodzkim został spalony przez Szwedów, mimo to na początku XVIII był on jeszcze w niewielkim stopniu użytkowany. W drugiej połowie XVIII w. obiekt był już bardzo zniszczony. Ruiny do dnia dzisiejszego nie mają gospodarza – trwają próby przejęcia zabytku przez gminę Bobrowniki – i ulegają dewastacji, dodatkowym zagrożeniem dla nich są wylewy Wisły. Zamek pobudowano na planie kwadratu o długości boków 46,5 m. Zasadniczą część mieszkalną stanowił  budynek trzykondygnacyjny z piwnicami i dachem dwuspadowym. Z jego północną częścią sąsiadowała wieża będąca bramą, naroże od strony dawnego miasteczka to wieża, z której ocalała czworoboczna, dolna część. Skrzydło południowe zawierało kaplicę. Zamek obejmował powierzchnię 2160 m2.
Samochodem można podjechać pod sam zamek i zaparkować  na łące a dalej na piechotkę obejść ten niewielki w sumie obiekt. Po fragmentarycznie zachowanych murach z czerwonej cegły, przejść można wydeptaną ścieżką mając z jednej strony wysoką skarpę i niżej Wisłę lub dobrze zachowaną głęboką fosę. Wprawdzie to niebezpieczne i bardzo ryzykowne ale pospacerować po murach warowni niczym ówcześni jej obrońcy, popatrzeć na daleko płynącą Wisłę i poczuć na twarzy lekki wiatr od rzeki - bezcenne i warte wspomnień. Na dziedzińcu tylko gdzie niegdzie widać spod trawy bruk, zapewne wypełniający kiedyś całą jego powierzchnię i tylko można z zamkniętymi oczami wyobrazić sobie stukot końskich kopyt po nim stąpających. Nad całością ruin góruje potężna wieża, na którą także częściowo można się wspiąć i z wysoka przez wielki otwór w murze (niczym okno) oglądać panoramę dziedzińca i mury. Wrażenie robi niewątpliwie głęboka fosa od strony lądu, przez którą zamek był raczej trudny do zdobycia. Podstawa zamku zbudowana z wielkich głazów, świetnie zachowanych i właściwie nienaruszonych zębem czasu, natomiast wyżej budowniczowie zastosowali cegłę do grubych murów, niestety te są w fatalnym stanie. 
Polecam bardzo tę ciekawą i pouczającą wyprawę o zasięgu 68km od Płocka, taką na jeden dzień z rodziną, gdzie można poczuć klimat naszej bogatej historii.
(źr.: Wikipedia, str. Gmina Bobrowniki)

Beaty podróże.... komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się